W 221 ROCZNICĘ UCHWALENIA KONSTYTUCJI 3 - MAJA:
Odsłonięto tablicę marynarza Józefa Prociuka

29 kwietnia 2012 roku odbyły się w Zaborowie uroczystości upamiętniające 221 rocznicę uchwalenia Konstytucji 3 - maja, połączone z odsłonięciem i poświęceniem okolicznościowej tablicy upamiętniającej postać marynarza ORP ,,Orzeł” Józefa Prociuka. Uroczystość zgromadziła zaproszonych gości, dzieci i młodzież ze szkół zaborowskich oraz mieszkańców Zaborowa i okolicznych miejscowości. Msze św. sprawował i kazanie wygłosił ojciec profesor Stanisław Łucarz. Swoją obecnością zaszczycili nas: w imieniu Wójta Gminy Szczurowa, kierownik Zespołu Obsługi Szkół i Przedszkoli w Szczurowej Pani Elżbieta Gądek, radni Franciszek Babło, Kazimierz Tyrcha i Marek Antosz oraz Panie Olga Murkocińska i profesor Krystyna Romaniszyn, pracownik naukowy Instytutu Socjologii Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. Jak zawsze zaszczycili nas swoją obecnością rzemieślnicy z Cechu Rzemiosł Różnych i Przedsiębiorczości z Brzeska, na czele ze starszym cechu Panem Kazimierzem Kuralem. Przybyli emerytowani nauczyciele Szkoły Podstawowej w Zaborowie oraz Pan Ryszard Cierniak, współpracujący ze szkołą. Mieszkańców Zaborowa reprezentował Pan Józef Badzioch. Pomysłodawcą upamiętnienia postaci Józefa Prociuka jest dyrektor szkoły Mieczysław Chabura, zaś wykonawcą tablicy Władysław Wojnicki, właściciel Zakładu Kamieniarsko-Budowlanego, lokalny społecznik a prywatnie miłośnik historii.
3 Maj

3 Maj

3 Maj

3 Maj

3 Maj

3 Maj

3 Maj

3 Maj

3 Maj

Józef, Stefan Prociuk urodził się 04 stycznia 1920 roku w Zaborowie. Jego ojciec, Ludwik Prociuk pochodził z Tarnowa i prowadził w Zaborowie Urząd Pocztowy, matka Anna pochodziła z rodziny Siemieńców i zajmowała się wychowaniem dzieci. W młodości uczęszczał do Szkoły Powszechnej w Zaborowie. Następnie kontynuował naukę w szkole w Tarnowie. Tragiczna śmierć marynarza Józefa Prociuka związana jest nierozłącznie z historią polskiego okrętu podwodnego z okresu II wojny światowej ORP ,,Orzeł” i jego równie tragicznej załogi. Zwodowany 15 stycznia 1938 roku, był jednym z najnowocześniejszych okrętów w momencie wybuchu wojny. W dużej mierze został sfinansowany ze środków Funduszu Obrony Morskiej ( FOM-u ). W momencie rozpoczęcia walk z Niemcami, 1 września 1939 roku okręt opuścił port gdański, aby nie paść ofiarą nalotów prowadzonych przez niemieckie lotnictwo, Luftwaffe. 2 września 1939 roku dowództwo zamierzało wykorzystać ,,Orła” do akcji przeciwko pancernikowi ,,Schleswig - Holstein”, jednak ten nie opuścił kanału portowego. W dniu 4 września 1939 roku dowódca Henryk Kłoczkowski podjął samowolną decyzję opuszczenia swojego sektora i żeglugi dalej na północ w rejon Gotlandii. Wieczorem 14 września 1939 rok statek wpłynął do Tallina. Władze estońskie zaczęły się jednak zachowywać w sposób dziwny i niezrozumiały. Uległy presji dyplomacji niemieckiej i postanowiły internować okręt wraz z załogą. Myśl o podjęciu ucieczki zrodziła się w umysłach członków załogi natychmiast po ogłoszeniu decyzji władz estońskich o internowaniu okrętu. W nocy z 17 na 18 września 1939 roku rozpoczęła się operacja ucieczki ,,Orła” z Tallina. Akcją dowodził kapitan Jan Grudziński, który również opracował szczegółowy plan ucieczki. Sprzyjały im warunki pogodowe - zapadły egipskie ciemności, jak również całkowite zaskoczenie przeciwnika. Po brawurowej ucieczce z Tallina ,,Orzeł” był wolny. Tak rozpoczęła się jego odyseja. W nocy z 7 na 8 października 1939 roku ,,Orzeł” przystąpił do forsowania Sundu. Rano 11 października 1939 roku ,,Orzeł” dotarł do przylądka Skagen i wyszedł na wody Skagerraku. Najtrudniejszy etap odysei został pokonany, wąska Cieśnina Sund przepłynięta. W dniu następnym, 12 października okręt wyszedł na Morze Północne i skierował się ku wybrzeżom Wielkiej Brytanii. Sztorm, który panował od kilku dni utrudniał nawigacje, jednocześnie pomagał załodze omijać nieprzyjacielskie jednostki niemieckie zarówno na Morzu Bałtyckim jak i na Morzu Północnym. 14 października radiotelegrafiście udało się naprawić radio i nawiązać kontakt z Anglikami. Po przybyciu ,,Orła” do Rosyth przywitano Polaków jak starych znajomych, którzy dokonali rzeczy niebywałej, przedostali się z Morza Bałtyckiego przez Cieśniny Duńskie do Szkocji. Dzielni marynarze zdobyli sobie zasłużone poważanie i sławę, a ich okręt wszedł w skład sił sprzymierzonych. W drugiej połowie grudnia 1939 roku okręt po niezbędnych naprawach i częściowej wymianie załogi został użyty do eskortowania statków handlowych pomiędzy portami brytyjskimi. Podczas tych rejsów załoga nabierała praktyki w działaniu w nowych warunkach, a ekipa łącznikowa lepiej poznawała współpracę z Polakami. Następnie okręt brał udział w charakterze eskorty konwoju na Morzu Północnym. Na swój piąty patrol ,,Orzeł” wyszedł z Rosyth 3 kwietnia 1940 roku w godzinach popołudniowych. W dniu 8 kwietnia 1940 roku dowódca ,,Orła” dostrzegł niemiecki statek ,,Rio de Janeiro”, który przewoził niemieckich żołnierzy przygotowanych do desantu w Norwegii. Niemcy ignorując sygnały ostrzegawcze Polaków, zaczęli uciekać. W odpowiedzi kapitan Grudziński dał rozkaz wystrzelenia torpedy. Głucha detonacja wstrząsnęła okrętem. Statek natychmiast przełamał się i zaczął tonąć. Był to najbardziej spektakularny wyczyn ,,Orła” na Morzu Północnym. W swój ostatni rejs okręt wypłynął 23 maja 1940 roku o godzinie 11 wieczorem. O dalszych losach załogi, w tym pochodzącego z Zaborowa, młodego marynarza Józefa Prociuka i okrętu nic nie wiadomo. Pomimo wezwań radiowych do stawienia się okrętu w wyznaczonym sektorze, nie pojawił się w nim. Ostatecznie 11 czerwca 1940 roku, po trzech dniach od planowanego powrotu Polska Marynarka Wojenna w Wielkiej Brytanii oficjalnie potwierdziła stratę okrętu. Następnego dnia wiceadmirał Floty Podwodnej Królewskiej Marynarki Wojennej Max Horton wystosował list do Polskiej Marynarki Wojennej, w którym pochwalił i bardzo wysoko ocenił wojenną działalność ,,Orła”. Według niesprawdzonych i niepotwierdzonych hipotez, okręt mógł być trafiony niemiecką bombą lotniczą, mógł wejść na nieznane pole minowe, albo mógł być omyłkowo ostrzelany przez holenderski okręt podwodny. Żadna z wymienionych hipotez nie została potwierdzona, z uwagi, iż do tej pory wraku ,,Orła” nie odnaleziono. Oficjalna wersja cytowanego wyżej wiceadmirała Maxa Hortona brzmi: ORP ,,Orzeł” zaginął dnia 1 czerwca 1940 roku, prawdopodobnie wskutek ataku lotniczego. Po wojnie kilkukrotnie prowadzono poszukiwania ,,Orła”, jednak bez rezultatu. Wszystkie wątpliwości do dziś nie zostały wyjaśnione i rozwiane. Polska Marynarka Wojenna poniosła niepowetowaną stratę. Dzielna załoga już nigdy nie wypłynęła w kolejny rejs. Pozostała na wieczną wartę w bezgranicznych toniach morskich. Stworzyła jednak piękną historię polskiej marynarki wojennej, w której najważniejsze miejsce zajmować będzie zawsze brawurowa ucieczka z Tallina. Rodzina w kraju długo nie posiadała żadnych wiadomości o Józefie. Snuto nawet przypuszczenia, że był widziany we Francji. Prawda jednak okazała się bardziej bolesna i brutalna, młody marynarz zginął z całą załogą na Morzu Północnym. Każdy człowiek ma swoją mogiłę, marynarze którzy giną bez śladu w toniach morskich, powinni mieć tablice upamiętniające ich bohaterstwo. Tak od dziś jest w Zaborowie, gdzie w holu szkolnym odsłonięto piękną, wykonaną na szwedzkim granicie tablicę pamiątkową, poświęconą młodemu chłopcu z Zaborowa, który może być wzorcem dla współczesnej młodzieży szkolnej. Motto na tablicy zaczerpnięto ze słów księdza Jana Twardowskiego: ,,Można odejść na zawsze, by zawsze być blisko”.

© PSP Zaborów 2011